Od.Ważne
Zapraszamy do wysłuchania rozmów z kobietami, których zawodowe ścieżki zaprowadziły w fascynujące miejsca i które osiągnęły sukces w "męskich" branżach. To silne kobiety, które nie bały się podejmowania trudnych decyzji, które podążają za swoimi pasjami, które słuchają swojego głosu.
Od.Ważne to podcast realizowany przez Fundację Obywatelki.pl, dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i z budżetu państwa, w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
Prowadząca: Paulina Kirschke, dziennikarka, działaczka społeczna na rzecz równouprawnienia oraz zwiększenia aktywności kobiet.
Siła Równości – razem zmieniamy rynek pracy!
Czy kobiety i mężczyźni mają równe szanse w pracy? Jak osiągnąć sukces w "męskim" świecie? Jak łączyć karierę z życiem prywatnym? To pytania, które wciąż wymagają głośnej rozmowy – i my ją podejmujemy!
-równość w miejscu pracy
-prawdziwy obraz rynku pracy
-nierówności płacowe
-zawodowe stereotypy
-dyskryminacja kobiet
-historie kobiet przełamujących bariery
-sposoby na work-life balance
-godzenie kariery z życiem rodzinnym
Podcasty są częścią kampanii społecznej Siła Równości dofinansowanej ze środków Unii Europejskiej i budżetu Państwa, w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
#FunduszeEuropejskie
#FunduszeUE
Od.Ważne
Od.Ważne II - odcinek 6. Ksenia Herbst-Buchwald: Uczę odwagi do zmiany.
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Uczę odwagi do zmiany.
Ksenia Herbst-Buchwald to nauczycielka, germanistka i dyrektorka Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu. Od ponad dwudziestu lat związana z edukacją, wspiera nauczycieli i nauczycielki w rozwijaniu kompetencji oraz odważnym wprowadzaniu zmian do polskiej szkoły. Wierzy, że to właśnie nauczyciel jest największą siłą edukacji i ma realny wpływ na przyszłość swoich uczniów.
Choć jako młoda dziewczyna planowała zostać prawniczką, odważyła się zmienić swoje plany i podążyć za pasją do języka niemieckiego oraz nauczania. Dziś podkreśla, że dobra szkoła nie polega jedynie na przekazywaniu wiedzy, ale także na budowaniu relacji, rozwijaniu ciekawości i uczeniu przez doświadczenie. Zachęca nauczycieli, by nie bali się sięgać po nowe, czasem nietuzinkowe metody pracy i własną kreatywność.
Jako trenerka, ekspertka i liderka edukacji wspiera rozwój zawodowy nauczycieli w całej Wielkopolsce. Pokazuje, że zmiana zaczyna się od odwagi do działania. Swoją historią inspiruje kobiety do podejmowania śmiałych decyzji, zaufania własnym kompetencjom i realizowania zawodowej misji zgodnie z własnymi wartościami- nawet, gdy oznacza to pójście pod prąd.
Projekt Siła Równości II edycja jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i budżetu Państwa w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
#FunduszeEuropejskie
#FunduszeEU
Paulina Kirschke: Zapraszamy na kolejne rozmowy w drugiej edycji cyklu "Siła Równości". Podcast przygotowywany jest przez fundację Obywatelki.pl. Posłuchajcie kobiet, które robią to, co kochają. Projekt jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i budżetu państwa w ramach programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021-2027”. Dzień dobry, dzień dobry. Paulina Kirschke, witam w kolejnym odcinku naszego podcastu. Dziś gościni ze świata edukacji, oświaty, bo ty oświecasz nas i całą Wielkopolskę. Ksenia Herbs-Buchwald, dyrektorka Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli i mam zawsze ochotę powiedzieć i nauczycielek. [Śmiech] W Poznaniu, germanistka, czyli nauczycielka języka niemieckiego, ale też szeroko pojęta, mam wrażenie, aktywistka i działaczka na rzecz edukacji w ogóle. Zgodzisz się z tą moją opinią?
Ksenia Herbs-Buchwald: Dzień dobry, tak, zdecydowanie zgodzę się z tą opinią. Jestem działaczką na pełen etat [Śmiech] i robię wszystko dla edukacji.
PK: Edukacja to jest taka dziedzina w naszym pięknym kraju, na którą wszyscy narzekamy, wszyscy mówią, że to powinno się coś tam zmienić i ciągle się zmienia. Ty jesteś nauczycielką już trochę, ze szkołą masz wspólnego dużo od wielu, wielu lat. Ona się zmienia w dobrym kierunku, masz wrażenie teraz z takiego punktu widzenia oglądaczki tego świata i dyrektorki Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli? Masz wrażenie, że ta szkoła, myślę w kontekście tego też cyfryzacji, którą mocno wprowadzacie w Wielkopolsce i która jest taką, myślę ważnym elementem teraz tożsamości polskiej, a wielkopolskiej na pewno szkoły, zmienia się bardzo i widzisz, że dobrze się to dzieje?
KH-B: Rzeczywiście w edukacji jestem już ponad 20 lat. Jestem przede wszystkim nauczycielką germanistką, ale także uczę pierwszej pomocy, edukacji dla bezpieczeństwa. Od czterech lat mam tą przyjemność kierowania Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu, więc ta perspektywa jest dosyć szeroka. Jestem też mamą. Jednego dziecka, które już jest poza systemem szkolnym, jest w systemie uniwersyteckim, ale drugi syn jeszcze jest w szkole ogólnodostępnej, w technikum, więc mam jakby pogląd na tą sytuację z trzech stron. Edukacja się zmienia, tak jak zmienia się świat. Tylko, że świat zmienia się trochę szybciej, niż zmienia się edukacja, szkoła. Zmieniają się też uczniowie, zmieniają się rodzice i zmieniają się realia, w których tak naprawdę nam nauczycielom przyszło pracować. I nadążanie za tymi zmianami jest bardzo trudne. Do takich podstawowych chyba elementów i wpisanych tak naprawdę w zawód nauczyciela jest aktualizowanie swojej wiedzy. To znaczy nadążanie za tym, z czym mamy na co dzień do czynienia, czyli z naszą pracą. Nasza praca to nie jest tylko dziś w porównaniu do kiedyś. Ten podawczy, ta podawcza forma, że my jesteśmy mistrzem, przekazujemy wiedzę, nasi uczniowie siedzą grzecznie w ławkach i nas słuchają. To już tak nie wygląda i to się zmieniło kilka lat temu. Natomiast nie we wszystkich szkołach zmieniło się nastawienie i nie wszyscy to zauważyli. I to jest dość smutne. Natomiast o czym wspomniałaś też w swoim wstępie, o edukacji mówi się często, nie chciałabym mówić źle, ale w takim negatywnym świetle. Czy o nauczycielach, czy o zawodzie nauczyciela. Natomiast ja jestem za tym, żeby mówić o tych dobrych sytuacjach, rzeczach, aktywnościach i tym wszystkim, co się dzieje dobrego, ponieważ tego jest bardzo, bardzo dużo. Natomiast my jesteśmy taką grupą zawodową, która nie potrafi się chwalić. Szkoły nie potrafią się chwalić, nauczyciele nie potrafią się chwalić, często też uczniowie nie są nauczeni tego, żeby mówić o swoich sukcesach. Dlatego te negatywne informacje szybciej docierają też do opinii publicznej. Natomiast mamy w Wielkopolsce mnóstwo, naprawdę mnóstwo wspaniałych szkół, wspaniałych nauczycieli i nauczycielek, na każdym etapie edukacyjnym. Jest to bardzo sfeminizowane środowisko i naprawdę w Wielkopolsce dzieje się bardzo dużo dobrego. Szkoła się zmienia, ale w mojej ocenie za wolno.
PK: Chciałam Cię o to zapytać na taką rozgrzewkę, bo jestem ciekawa Ciebie jako dziewczynki dziesięcioletniej, bo ja pamiętam, że moja kuzynka młodsza była ofiarą mojego zapędu do bycia nauczycielką. Ja pisałam na tablicy temat lekcji, a ona siedziała w ławce jako jedyna uczennica. Też myślałaś o sobie jako o przyszłej nauczycielce, jak byłaś taką dziewczynką w podstawówce. Wiesz, tam dziennik miałeś szkolny, udawałaś, że robisz lekcje,czy to kompletnie nie był twój świat wtedy?
KH-B: To nie był kompletnie mój świat. Przez tak naprawdę całe swoje życie, do osiemnastego roku życia bardzo chciałam, bardzo chciałam być prawniczką. [Mmm] I w tym kierunku robiłam wszystko, żeby dostać się na studia prawnicze, na które się dostałam. Ale po maturze i, i po tym właśnie jak dostałam się na studia, zdecydowałam, że muszę zrobić rok przerwy. Przemyśleć wszystko to, co się działo, wyjechać, zobaczyć, co się dzieje na świecie, bo to były lata 90., koniec lat 90., więc dla nas wszystko było nowe, ciekawe. Ja też już dosyć szybko podróżowałam, ze względu na to, że, Moją pasją też od zawsze był język niemiecki i on mi towarzyszył.
PK: Jak od zawsze? I jak język niemiecki? No umówmy się, kt- czyją pasją od zawsze jest język niemiecki? [śmiech]
KH-B: Moją, bo... Jak to się… Ksenia Herbst-Buchwald… [śmiech]
PK: No nie mogło być inaczej. Ja co prawda też się nazywam Kirschke, ale wiesz, moją pasją nigdy nie był niemiecki. Umiem powiedzieć „Ich heiße Paulina” i „Ich wohne in Wichrowe Wzgórze Siedlung”, wyobraź sobie, [Sehr gut.] chociaż już dawno tam nie mieszkam. Jak pasją stał się niemiecki? Jak to się stało?
KH-B: Jak to się mówi, wyniosłam go z domu. Pochodzę z małej miejscowości na Mazurach, Gołdap, nasze rubieże już. Koniec świata, jak niektórzy mówią, gdzie zawracają bociany. Przepiękna miejscowość na granicy właśnie z obwodem kaliningradzkim. Czyli tereny byłych Prus wschodnich. Obciążenie rodzinne. Dziadek Józef Herbst, Joseph Herbst, jedyny fotograf w Gołdapi, mówił biegle po niemiecku, po litewsku, po polsku. I jakby to, nie powiem, że obciążenie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, po prostu przeszło z dziadka na wnuczkę.
PK: Rozmawiał z tobą po niemiecku?
KH-B: Tak, rozmawiał ze mną po niemiecku, uczył mnie niemieckiego i też w szkole podstawowej byłam tym pierwszym szczęśliwym rocznikiem. Najlepszy, 79, który właśnie miał już inny język obcy niż rosyjski. Więc ja miałam też niemiecki. Więc miałam takie wzmocnienie i w domu, i też w szkole. I wbrew pozorom to nie jest trudny język.
PK: Nie, bardzo łatwy.
KH-B: To jest dosyć łatwy język, jeżeli byśmy porównali go z innymi językami nowożytnymi. No i tak wyszło. Tak wyszło.
PK: Czyli wyssałaś ten niemiecki, można powiedzieć, z domu, był tam obecny. No i rok przerwy oglądasz świat, patrzysz jak on wygląda i co się dalej z tą młodą?
KH-B: I zmieniam decyzję. Zmieniasz decyzję. Zmieniam decyzję, zmieniam to wszystko, po prostu wywracam do góry nogami. Rezygnuję ze studiów prawniczych i zdaję egzaminy na lingwistykę stosowaną. Lingwistyka stosowana oczywiście z językiem prowadzącym niemieckim była w tamtym czasie tylko i wyłącznie w Poznaniu, więc trafiam do Poznania. Pamiętam jak pod koniec września w 99 roku stałam pod dużym zegarem na hali głównej Starego Dworca. I wypatrywałam znajomego, znajomego, znajomego, który miał mnie przenocować przez trzy dni, bo nie miałam jeszcze gdzie mieszkać nawet. I nikogo nie znałam.
PK: Poznań znałaś w ogóle?
KH-B: W ogóle. To był pierwszy mój raz, drugi raz w Poznaniu, bo pierwszy raz byłam na egzaminach w czerwcu. Po czym wracałam do Niemiec, bo tam też właśnie przebywałam w danym czasie, w tamtym czasie. No i, no i cóż, 1 października rozpoczęłam studia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu na Wydziale Lingwistyki Stosowanej. Poznałam mojego męża, obecnego, wtedy jeszcze nie. I też nie wiedziałam, że to się tak skończy. No i rozwijałam tą znajomość języka niemieckiego. I poznawałam to, czego jeszcze nie znałam, czyli te wszystkie kuluary języka, które były mi obce, ponieważ już wtedy płynnie mówiłam po niemiecku, więc musiałam się też nauczyć tego wszystkiego, skąd to wynika i jak. I zdecydowałam się właśnie na specjalność nauczycielską. Wtedy chyba wyszło to dopiero, że chcę uczyć, że potrafię to robić dobrze i że się sprawdzę w tym po prostu.
PK: I tak też czułaś przez kolejne lata bycia nauczycielką, że to jest twoje miejsce na świecie? Nauczanie języka niemieckiego?
KH-B: Tak, zdecydowanie. I wydaje mi się, znaczy jestem przekonana, że zawsze dawałam z siebie wszystko, tak, aby moi uczniowie byli zadowoleni, żeby była dobra atmosfera na lekcji i nawet kiedyś jeden z uczniów powiedział, że może nie mam dobrych ocen z niemieckiego, ale lubię pani lekcje. I powiem, że to była chyba największa taka nagroda albo, właśnie taka pochwała, komplement, który mogłam otrzymać, bo to właśnie o to chodzi. W zawodzie nauczyciela chodzi o to, żeby sprawić, żeby uczniowie chcieli, mmm, żeby chcieli się uczyć, żeby chcieli być na lekcji, żeby chcieli pracować i żeby ich zmotywować i zaangażować. Ja zdawałam sobie sprawę zawsze z tego, że nie jest to zbyt lubiany przedmiot. że nie wszyscy będą mówili płynnie, że nie zrobię z nich germanistów, chociaż kilku mówi i pracuje z tym językiem, bo to wiem. Natomiast chciałam ich po prostu zainteresować, bo języki obce są potrzebne, po prostu. Oczywiście język angielski, każdy inny dodatkowo do tego jest ich plusem, tak? To jest ich kapitał, który zdobywają, tego nikt im nie zabierze i to jest coś, co im po prostu pozostanie na całe życie, co zawsze mogą wykorzystać. I zawsze będzie plusem. Czyli, Zdaję sobie z tego sprawę, że to może być mało popularne wśród nauczycieli innych przedmiotów, ale dla mnie nauka języka obcego to jest niezbędny element właśnie w dzisiejszym świecie. Kiedy otwarte są granice, kiedy mamy możliwość podróżowania, kiedy tak naprawdę czas przemieszczania się skrócił się praktycznie do minimum. Kiedy mamy wszystkie komunikatory, możliwości, praca zdalna, to możemy tak naprawdę robić wszystko i wszędzie, a języki tylko nam to ułatwiają.
PK: To prawda, zgadzam się z tobą w stu procentach, ale mam też takie przekonanie, że polska szkoła nie uczy dobrze języków. Teraz Ksenia zrobiła trudną minę, [śmiech] dlatego że spotkałyśmy się już, kiedy nie byłaś nauczycielką, pracowałaś już w ośrodku w Odenie Poznańskim Wielkopolskim i pamiętam jak mi wtedy powiedziałaś, że bardzo lubisz takie nieoczywiste sposoby nauki języka. Czyli niekoniecznie, wiadomo słówka trzeba wkuć, to nie ma innej opcji, ale niekoniecznie ta, że książka, że gramatyka, że teraz będziemy właśnie coś takiego robić, tylko nauka, która dzieje się sama przy okazji czasami i mam wrażenie, że tego w polskiej szkole bardzo brakuje. I pamiętam, że gdy rozmawiam z osobami, które uczyły się języków obcych nie w polskiej szkole, tylko gdzieś za granicą, to mówią, że tam nacisk kładzie się przede wszystkim na mówienie, konwersacje, na to, żeby się komunikować ze sobą. Gramatyka przychodzi później, bo ona jest... drugim krokiem. Natomiast u nas cały czas pokutuje to, że chyba łatwiej jest sprawdzić, czy to zdanie jest napisane dobrze gramatycznie, niż poświęcić czas na naukę języka mówionego po prostu. Masz też takie wrażenie teraz, jak już patrzysz na to z jeszcze innej strony, że może ten system jest nie do końca taki, że te dzieciaki wychodzą ze znajomością języków taką, jaką powinni mieć.
Wiem, że to trudne pytanie, no bo to jest tak, że trudno też opowiadać o tym, że cały system by musiał się zmienić, ale mam wrażenie, że moglibyśmy troszkę inaczej te lekcje prowadzić, po prostu, żeby ten żywy język był najważniejszy.
KH-B: Przede wszystkim musielibyśmy zacząć tam, gdzie to się zaczyna, czyli w przygotowaniu nauczycieli do zawodu. I to właśnie tam nauczyciel, przyszły nauczyciel, student kierunku pedagogicznego lub o specjalności pedagogicznej uczy się tych wszystkich elementów, które są niezbędne na lekcji. Uczy się trochę historii, uczy się przeglądu metod, form pracy, materiałów, z których można korzystać. I teraz wrócę jeszcze teraz, wracam do pierwszego twojego pytania. Musi to aktualizować. To nie może być tak, że tego, czego się nauczyłam ponad 20 lat temu na studiach i tak będę uczyła w szkole, dlatego że zmieniły się diametralnie moi uczniowie, zmieniły się realia. Oni się zmienili, dlatego że mówimy dużo o tych pokoleniach Zetki, Alfa, Beta i tak dalej. Oni kompletnie inaczej przyjmują wiedzę, więc ja też inaczej tą wiedzę powinnam przekazywać. To jest jakby pierwszy element. Trzeba być też bardzo otwartym. Nie wszyscy nauczyciele są gotowi na zmiany. Ja wiem, że jedyną pewną rzeczą w edukacji jest zmiana i tak się mówi, bo rzeczywiście tak jest i dobrze, bo nie chcielibyśmy się uczyć, zresztą mówi się bardzo dużo o systemie pruskim, nie chcemy się tak uczyć i nikt nie chce się tak uczyć. Więc też nauczyciel musi wiedzieć, że nie powinien tak uczyć. Jest mnóstwo różnorodnych metod. Dzisiaj nie mówi się o jednej uniwersalnej metodzie, mówi się o takiej mieszance, o tym, co jest odpowiednie dla mojej grupy i trzeba tego szukać. I tak naprawdę czasami przechodząc z klasy do klasy, będziemy mieli inne podejście. Zastosujemy inną metodę, inne formy, inną kartę pracy i przygotujemy też inną kartkówkę i sprawdzian. Bo sprawdzanie wiedzy też jest wpisane w nasz zawód i to jest jakby naturalne. Nie zgodzę się, że trzeba wkuwać słówka. Ponieważ można tego się uczyć w działaniu i to jest ta najlepsza metoda. [Mhm] Uczenie się w działaniu przez doświadczanie, przez zainteresowanie uczniów tematem tak, aby ten temat był w ich obszarze zainteresowań, my możemy z takich narzędzi korzystać właśnie w języku obcym. Bo podstawa programowa nauczania języków obcych dopuszcza to, że to nauczyciel wybiera, ma ogromną autonomię w doborze metod, form, materiałów, może nawet uczyć bez podręcznika, jeśli chce i są tacy odważni nauczyciele. Natomiast to od nauczyciela zależy, jak dotrze do swojej klasy. I nie można mówić, że się nie da. Da się, tylko trzeba spojrzeć na swoją klasę. Trzeba zobaczyć, co ich interesuje, rozmawiać z nimi, komunikować, poznać ich, a także mieć tą odwagę, żeby sięgnąć po nową technologię, po tradycyjny tekst, po metody aktywizujące, których jest mnóstwo. I my możemy naprawdę na języku obcym je wszystkie stosować. Czasami na przedmiotach innych jest trudniej, tak, bo zadanie na matematyce trzeba wyliczyć finalnie gdzieś w zeszycie. Natomiast wcale nie trzeba przepisywać zdań do zeszytu z książki czy przykładów, bo można ten czas wykorzystać na języku obcym na właśnie, nie wiem, spacer po klasie, na aktywności, na polowanie na autograf. Na Kahoota, na Quizzlet, na różnego rodzaju aktywności, bo to jest tylko kilka, które mi na szybko przychodzą do głowy, które będą aktywizowały naszych uczniów. I przede wszystkim spójrzmy na klasę jako klasę wchodząc do niej, jakie są ustawione ławki. Czy my się komunikujemy z drugimi osobami w życiu mówiąc do ich pleców, nie widząc ich twarzy? [Mhm] Nie. A tak zazwyczaj są ustawione klasy. Ja wiem, że są w niektórych szkołach te laboratoria. To też już jest przeżytek. To jest metoda audiolingwalna, którą się uczyło w latach 70. Laboratoria językowe nie są metodą, którą powinno się w dzisiejszych czasach stosować. Klasa językowa powinna być mobilna i nauczyciel powinien być elastyczny i reagować na to, czego uczniowie w danym momencie potrzebują, bo oni czegoś innego potrzebują, nawet jeśli jest to ta sama klasa o 8 rano, a czegoś innego o godzinie 15 czy 17, bo lekcje w szkołach ponadpodstawowych trwają też do wieczora. I my musimy reagować na ich potrzeby i przede wszystkim też z nimi rozmawiać. A to się nie dzieje. W wielu szkołach i wielu nauczycieli tego nie robi, natomiast są naprawdę wspaniali nauczyciele języków obcych. Ja będę to podkreślała. Oni przychodzą do ośrodka, oni korzystają z doradztwa metodycznego, oni korzystają z doskonalenia. Ja doskonaliłam nauczycieli od 2014 roku w sieci Delfort, to jest sieć Getty Institute i Ośrodka Rozwoju Edukacji. Mnóstwo nauczycieli z Wielkopolski, języków obcych, bo przychodzili też inni nauczyciele, się doskonali. Rozwija swoje umiejętności, podnosi kwalifikacje. Nie zawsze mają tą odwagę, żeby wszystko od razu zastosować, ale to robią. Natomiast problemem jest jak zachęcić tych, którzy nigdy u nas nie byli, [Mhm] którzy nie byli w innym ośrodku, który jest też na terenie Wielkopolski. To jest pytanie, co możemy zrobić, żeby innym też się chciało właśnie w ten sposób aktywizujący pracować.
PK: W Odeanie Wielkopolskim robicie dużo działań, które mają zachęcić nauczycieli do tego, aby myśleli i myślały trochę inaczej, bo tak jak powiedziałaś, to bardzo sfeminizowany zawód. Mam takie poczucie, że tak jak mówisz, częściej to się udaje. Przede wszystkim tej części, która ma nauczanie we krwi i która lubi to robić, bo to jest chyba zawsze klucz do każdego zawodu, że trzeba po prostu go kochać. Jeżeli nie lubimy tej swojej roboty, to choć byśmy pewnie stójkę na rzęsach zrobili, to w którymś momencie… Ta, ta, ta rzemieślnicza część nie wystarczy, bo brakuje tego powera i tych emocji, które towarzyszą. Tobie to przejście z nauczania, takiego aktywnego właśnie z kontaktu z dziećmi na tą drugą stronę barykady, do bycia z trochę innego punktu widzenia w edukacji przyszło łatwo? Że teraz zrobisz wix i będziesz patrzyła trochę z innego punktu widzenia na edukację? Bo to wymaga takiego, no, dużego przeskoku jednak.
KH-B: Nie przyszło łatwo, bo podjęcie decyzji o odejściu ze szkoły nie było łatwe. Natomiast ja wchodziłam też w ten obszar trenerski, ekspercki dosyć łagodnie właśnie od momentu, kiedy dostałam się do sieci Delfort, do sieci tej eksperckiej naszej, ogólnopolskiej. Później przyszły też współpracy międzynarodowe z Instytutem Goethe, z Centralą w Monachium, różnego rodzaju rezydentury i doskonalenie nauczycieli z całego świata. I to mi pokazało, że naprawdę jako ekspert i jako trener, właśnie w tej działce po drugiej stronie barykady rzeczywiście mogę dokonać i zrobić coś więcej i z miejsca, jakim jest Ośrodek Doskonalenia możemy to zrobić na większą skalę. Ja oczywiście miałam ogromne wsparcie też dyrektora i, i, i, i w szkole kolegów, koleżanek też, jak byłam doradczynią metodyczną, czy właśnie ekspertką w Delforcie, Natomiast w ośrodku można, mogłam rozwinąć też skrzydła, zaczęłam swoją pracę jako konsultant właśnie do spraw nauczania języków obcych i nowych technologii, bo to jest mój konik i moje hobby od wielu, wielu lat, więc rozwijałam się w tych dwóch obszarach. Natomiast podjęcie decyzji przyszło bardzo trudno i myślę, że wielu nauczycieli… Wiem, że wielu odchodzi z zawodu i to nie są łatwe decyzje. Porzucają ten zawód z różnych powodów. Ja tak naprawdę jestem nadal nauczycielką, tylko uczę inną grupę. Nie uczę już uczniów, ale uczę nauczycieli, co wcale nie jest łatwe. I nie powiedziałabym, że jest łatwiejsze. Natomiast daje ogromną satysfakcję, ponieważ to, co robimy w ośrodku, realizując nasze wszystkie działania, bo jest ich bardzo, bardzo dużo, Widzimy jak to oddziaływuje i na szkoły [Mhm] i na nauczycieli, a później oczywiście oddziaływuje pośrednio na uczniów, bo zawsze tym odbiorcą końcowym jest uczeń. I jeżeli nauczyciel przychodzi i się doskonali i poznaje nowe metody, techniki pracy, narzędzia, to jeśli nie wszystko, to część z tego przeniesie na swoją praktykę szkolną. I to jest ta wartość dodana i ten efekt, który jest bardzo pozytywnym efektem po zmianie, i tej decyzji, którą podjęłam kilka lat temu właśnie od przejścia, o przejściu do ośrodka, chociaż muszę się przyznać, w pierwszym roku łączyłam jedno i drugie i wszyscy tak robią. Bo trudno jest nam porzucić szkołę i trudno jest nam porzucić też uczniów po prostu. Bo my tak trochę tak nazywamy, że my to porzucamy na rzecz oczywiście nauczycieli. Natomiast dopiero po roku w ośrodku zdecydowałam się na odejście już takie w 100% ze szkoły i poświęcenie się pracy właśnie w ośrodku.
PK: Myślisz, że ta praca z nauczycielami, z doskonaleniem nauczycieli to jest coś, co będziesz dalej kontynuować? Czy masz takie myśli: "Nie, już mam dosyć tej szkoły, już mam dosyć tej edukacji, pójdę sobie za ileś lat gdzieś indziej", bo mówisz o tym, że nauczyciele często podejmują, nauczycielki, tę decyzję o zmianie zawodu z różnych powodów. Często jest to też frustracja związana z chociażby zarobkami nauczycieli, które nie są, jak wiemy, takie, jakie pewnie byśmy wszyscy oczekiwali od dobrze płatnego zawodu w szkołach. Natomiast, czasami też mam takie poczucie, że bycie nauczycielką, nauczycielem to jest taki kawałek tożsamości, że trudno jej się pozbyć. I ci nauczyciele, nauczycielki, które ja pamiętam z mojej szkoły, jeszcze podstawowej czy średniej, to byli tacy nauczyciele, którzy sobie robili różne rzeczy czasami, ale nie wydłubiesz tego tak do końca, że ta miłość do tego fachu jest po prostu przeogromna. W wielu nauczycielach nadal to widzę.
KH-B: To chyba jest po prostu właśnie, ja wiem, że to pewnie nie będzie popularne.
PK: Powiedz to, powiedz.
KH-B: Takie powołanie, tak. To trzeba lubić. I tak jak mówisz, to ma się we krwi po prostu. Prawdziwy nauczyciel, taki z krwi i kości, lubi to, co robi i lubi też uczniów. To jest bardzo ważne. Jeżeli ktoś wchodzi do klasy i ma poczucie, albo do szkoły, że nie lubi dzieciaków, młodszych, starszych, nieważne na którym etapie edukacyjnym, to nie polubi tej pracy. Bo to się wiąże po prostu jedno z drugim bardzo. I rzeczywiście, ja bardzo się cieszę, że ja mogę uczyć. Uczę teraz dyrektorów, uczę teraz nauczycieli. I przekazuję im, uczę też studentów od tego roku i to też jest coś, co mi daje ogromną satysfakcję, że mogę przekazywać moje doświadczenie i wiedzę z tego obszaru dydaktyki i metodyki studentom. Widząc ich zainteresowanie i ich taki entuzjazm, kiedy oni to wypróbowują i wracają kolejny weekend i opowiadają, to jest właśnie to. I to nas uskrzydla. Nauczyciela uskrzydlają sukcesy uczniów. Ale musimy do tego doprowadzić, żeby te sukcesy się zadziały po prostu i to od nas zależy. To nauczyciel jest głównym, głównym aktorem na tej scenie w klasie. Ja wiem, że mówi się o wielkości klas, materiałach, technologii, wszystkich rzeczach. Wszystkie badania, duże badania, które były prowadzone, tak naprawdę potwierdzają to, że najważniejsza jest osobowość nauczyciela. To on potrafi przekonać tych bardziej opornych, to on potrafi tak zorganizować lekcje, że ci, co siedzą w ostatniej ławce i gdzieś tam spoglądają pod ławką na telefon, podniosą wzrok i skierują się i zainteresują się i się zaangażują w lekcje, to zależy od nauczyciela. To on może to spowodować i jest tym takim, kołem napędowym tak? Jeżeli wchodzi nauczyciel, który ma entuzjazm, uśmiech na twarzy i jest pozytywnie nastawiony, to on tym zaraża. Ja myślę, że w każdym zawodzie, spójrzmy nie wiem, na, na lekarza, jeżeli wchodzimy do gabinetu i widzimy pozytywnie nastawionego na nas dentystę, lekarza, to też od razu nam się jest, nam jest lepiej, czujemy się pewniej.
PK: Ząb nie boli [śmiech].
KH-B: Dokładnie.
PK: Prawie że.
KH-D: Dokładnie. I, i tak samo jest tutaj. Jeżeli spotykamy osobę, która z gruntu, z punktu na dzień dobry jest niezadowolona, to to się nam udzieli. A tutaj udziela się całej klasie. Nie jednej osobie. My pracujemy z materiałem ludzkim, tak? Z osobami. Każdy uczeń w każdym wieku jest człowiekiem, osobą i to jest bardzo delikatna materia. My też oczywiście jesteśmy delikatną materią, bo też jesteśmy ludźmi, więc to działa zawsze w dwie strony. Więc ta synergia też musi być. Natomiast myślę, że taki nauczyciel z krwi i kości zawsze będzie nauczycielem z krwi i kości. Ja czasami się zastanawiam, czy nie wrócić do zawodu, nie rzucić tego wszystkiego, bo nadzorowanie i praca dyrektora jest bardzo trudnym zadaniem. I też tutaj solidaryzuję się w stu procentach ze wszystkimi dyrektorami i dyrektorkami szkół, placówek oświatowych, bo to nie jest łatwe zadanie. Bo my się zmierzamy nie tylko z tym, co jest w naszej placówce, z naszą kadrą, personelem, obsługą, administracją i tak dalej, kadrą pedagogiczną, bo tak jest w placówkach oświatowych, też musimy się zmierzać z organem prowadzącym, z organem nadzorującym, z przepisami i wszystkim tym, co jeszcze dookoła do tego przynależy. I wiele osób, które są w edukacji, też tego nie dostrzega, że dyrektorowi wcale nie jest łatwo, tak?. że te zmiany, które dotykają edukację, dotykają wszystkiego i to dyrektor tym musi zarządzić, musi to nadzorować, musi to wprowadzić, wykopać środki i zasoby z podziemi, których zazwyczaj w edukacji jest niewiele. Musi dogadywać się z tyloma instytucjami. Dyrektor szkoły ma jeszcze rodziców też do zaopiekowania, że tak to nazwę delikatnie. Ja mam to szczęście w ośrodku, że akurat tego obszaru nie muszę już przepracowywać. I to też jest duże szczęście akurat. I to sobie cenię. Natomiast no, jest to oczywiście wyzwanie. Ja myślę, że w ogóle edukacja jest wyzwaniem. Na każdym etapie, na każdym poziomie i dla każdej osoby, która właśnie pracuje w obszarze edukacji, my podejmujemy codziennie wyzwanie. Czy w doskonaleniu nauczycieli, czy w nauczaniu uczniów, czy w pracy z uczniem najmłodszym w przedszkolu, czy w ośrodkach specjalnych, czy domach kultury, bibliotekach, bo to też są edukatorzy i nauczyciele. To naprawdę jest wyzwanie i należy się ogromny szacunek wszystkim osobom, które tego się podejmują, jak wspomniałaś, wcale nie za jakieś super pieniądze, no bo też do tego zawodu się nie idzie po to, żeby zarabiać, nie oszukujmy się. Tylko jest ta misyjność właśnie trochę.
PK: To na koniec zapytam cię o to, jak zachęcić młode kobiety, które być może nas słuchają, ponieważ to jest podcast, trochę o tym, aby poopowiadać o różnych formach zawodu. Z jednej strony i wyboru tego zawodu, a z drugiej strony przedstawić osoby, które zawód, który wykonują, lubią, kochają. I chcą o nim opowiadać. Jak zachęcić, jak zachęcasz te studentki, studentów do tego, aby jednak wybrały, wybrali ten zawód nauczyciela, który tak jak wiemy i wszyscy pamiętamy, no nie, nie jest najwdzięczniejszy zawsze, daje dużo satysfakcji, ale no jest też trudny. Jak zachęcasz swoich studentów, studentki albo nauczycieli, którzy do ciebie przychodzą i mówią: "Nie mam siły, ja już nie chcę tego robić". Co zrobić, żeby było ich więcej i żeby to byli dobrzy nauczyciele?
KH-B: Można stale próbować. [Śmiech] My to robimy tak naprawdę poprzez nasze działania. W ośrodku projekty, konkursy, także skierowane stricte tylko i wyłącznie do nauczycieli.
PK: Także młodych, które zaczynają dopiero swoją przygodę ze szkołą?
KH-B: Tak, dokładnie. Ja też zawsze pokazuję: nie oglądaj się i nie patrz na innych, nie pozwól się stłamsić i nie pozwól narzucić sobie czyjegoś stylu. Każdy ma swój styl i jeżeli będziesz podążać za tym swoim celem, stylem pracy i przekonaniem, że robisz to dobrze i będziesz robić to dobrze, to zobaczysz ten efekt, który do ciebie wróci i to pozytywne nastawienie, motywację uczniów. I ja mówię, to jest najlepsza nagroda. Miałam taką sytuację teraz na studiach, jedna z dziewczyn podeszła do mnie po, po kolejnych zajęciach i mówi, że miała trudność, mieliśmy o stacjach zadaniowych. Metoda powiedzmy, stara jak świat, można powiedzieć. Natomiast nie, nie wszystkim znana, nie wszyscy to robią i preferują, dlatego że wymaga dużego nakładu czasu, żeby ją przygotować. Jedna z tych studentek, która już pracuje w szkole, mówi, że no koleżanki mówią: „Po co to robisz”? Że nie warto, że po co taki nakład pracy, że i tak dalej. Natomiast ona się nie zniechęciła i to zrobiła. I ja mówię: "I co?" Ona mówi: "Warto było". Warto było dla tych uśmiechów, dla tego zaangażowania. Ona stała i obserwowała swoich uczniów, którzy z ogromnym zaangażowaniem i zapałem rozwiązywali zadania na stacjach zadaniowych z angielskiego. Gdyby zrobiła to na standardowej karcie pracy czy w ćwiczeniach, to nie byłoby to samo.
PK: Nie byłoby tego fun’u.
KH-B: Nie byłoby fun’u, nie byłoby uczenia przez doświadczanie, nie byłoby rywalizacji i przede wszystkim nie byłoby tak pozytywnej atmosfery w klasie, jaka zafunkcjonowała właśnie poprzez zastosowanie tej metody. I to jest ta wartość dodana. I ona powiedziała: "Będę to robić". A ja jej, też właśnie podkreślam zawsze, nie oglądajcie się na innych. Jeżeli uważacie, że to jest dobre i chcecie być nauczycielami, którzy stosują różnorodne metody pracy, różnorodne formy pracy, to róbcie to. Nie oglądajcie się na innych. Bądźcie przykładem dla innych, nawet jeżeli jesteście młodzi, ale pokażcie, że potraficie też pracować w taki sposób różnorodny. I to działa i to funkcjonuje, natomiast muszą te młode osoby też uwierzyć w siebie i, i się nie dać.
PK: Po prostu.
KH-B: Po prostu.
PK: Jeżeli ktoś ma z tym problemy, to zachęcamy, odwiedźcie Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Wielkopolski Ośrodek. Spotkajcie Ksenię, która wam doda sił i skrzydeł. Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Ksenia Herbst-Buchwald była naszą gościnią. Nauczycielka z krwi i kości.
KH-B: Tak jest.
PK: Dziękuję bardzo.
KH-B: Dziękuję bardzo, dziękuję.