Od.Ważne
Zapraszamy do wysłuchania rozmów z kobietami, których zawodowe ścieżki zaprowadziły w fascynujące miejsca i które osiągnęły sukces w "męskich" branżach. To silne kobiety, które nie bały się podejmowania trudnych decyzji, które podążają za swoimi pasjami, które słuchają swojego głosu.
Od.Ważne to podcast realizowany przez Fundację Obywatelki.pl, dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i z budżetu państwa, w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
Prowadząca: Paulina Kirschke, dziennikarka, działaczka społeczna na rzecz równouprawnienia oraz zwiększenia aktywności kobiet.
Siła Równości – razem zmieniamy rynek pracy!
Czy kobiety i mężczyźni mają równe szanse w pracy? Jak osiągnąć sukces w "męskim" świecie? Jak łączyć karierę z życiem prywatnym? To pytania, które wciąż wymagają głośnej rozmowy – i my ją podejmujemy!
-równość w miejscu pracy
-prawdziwy obraz rynku pracy
-nierówności płacowe
-zawodowe stereotypy
-dyskryminacja kobiet
-historie kobiet przełamujących bariery
-sposoby na work-life balance
-godzenie kariery z życiem rodzinnym
Podcasty są częścią kampanii społecznej Siła Równości dofinansowanej ze środków Unii Europejskiej i budżetu Państwa, w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
#FunduszeEuropejskie
#FunduszeUE
Od.Ważne
Od.Ważne II - odcinek 2. Agnieszka Zimmermann: Łączę siłę munduru i serca
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Łączę siłę munduru i serca.
Agnieszka Zimmermann to policjantka z jedenastoletnim doświadczeniem, zawodniczka trójboju siłowego i mama pięcioletniego synka z niepełnosprawnością. Od dziecka marzyła o służbie w Policji, choć wielokrotnie słyszała, że jest zbyt niska i ten zawód nie jest dla kobiet. Nie zrezygnowała jednak ze swoich marzeń. Dziś pracuje w wydziale kryminalnym, udowadniając, że w tej pracy o skuteczności decydują nie warunki fizyczne, lecz opanowanie, wiedza i siła charakteru.
Podczas służby napotyka liczne ludzkie dramaty, przemoc domową i sytuacje wymagające podejmowania decyzji pod ogromną presją. Wierzy, że prawdziwa odwaga nie polega na braku strachu, lecz na umiejętności panowania nad emocjami i działania z rozwagą. Podkreśla również, że rozmowa i empatia często okazują się skuteczniejsze niż siła fizyczna.
Poza mundurem jest medalistką mistrzostw Polski w trójboju siłowym oraz reprezentantką Polski na mistrzostwach Europy i świata. Sport pomaga jej zachować równowagę psychiczną i pokazuje, że dbanie o siebie nie jest egoizmem, lecz podstawą do wspierania innych. Jako mama chłopca z rozszczepem kręgosłupa udowadnia, że nawet w obliczu życiowych wyzwań nie trzeba rezygnować z siebie i swoich marzeń. Jej historia inspiruje kobiety oraz motywuje do wiary w siebie i przełamywania stereotypów.
Projekt Siła Równości II edycja jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i budżetu Państwa w ramach Programu "Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021 - 2027"
#FunduszeEuropejskie
#FunduszeEU
Paulina Kirschke: Zapraszamy na kolejne rozmowy w drugiej edycji cyklu Siła Równości. Podcast przygotowywany jest przez Fundację Obywatelki.pl. Posłuchajcie kobiet, które robią to, co kochają. Projekt jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej i budżetu państwa w ramach programu Fundusze Europejskie dla Wielkopolski 2021-2027. Dzień dobry. Paulina Kirschke. Witam w kolejnym odcinku podcastu, w którym rozmawiamy z bardzo inspirującymi i ciekawymi kobietami. Przede mną siedzi niezwykła kobieta Agnieszka Zimmermann. Dzień dobry.
Agnieszka Zimmermann: Dzień dobry.
PK: Z jednej strony policjantka i to wydziału kryminalnego, z drugiej strony trójboistka, medalistka mistrzostw Polski w trójboju siłowym i wyciskaniu sztangi leżąc. Tak to się fachowo nazywa?
AZ: Tak, zgadza się.
PK: Do tego jeszcze mama sześciolatka.
AZ: Tak.
PK: Wszystko razem w niepozornej, niedużej kobiecie. [śmiech] Jak to się mieści?
AZ: Wszystko się może zmieścić. Czterdzieści siedem kilo wagi, ale no wszystko siedzi w głowie.
PK: Wszystko siedzi w głowie?
AZ: Tak. Głowa jest nasza najważniejsza. Psychika jest najważniejsza. Jak to ogarniemy, to później ciało już samo zacznie pracować.
PK: Ta siła twoja bierze się właśnie z tego mentalnego przygotowania do wyzwań?
AZ: Myślę, że tak. I z takiej codzienności, bo ja od zawsze marzyłam o tym, żeby pracować w policji. Z racji tego, że jestem niską osobą, bo mam tylko sto pięćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu, gdzieś tam, kiedy byłam dzieckiem, zawsze mi to odradzano. Jak ja sobie poradzę w tym, że przecież to taki męski zawód. Testy sprawnościowe, to wszystko trzeba pozdawać, ale jak widać da się. Nie ma już limitu wzrostu w policji, jeżeli chodzi o kobiety. Trzeba oczywiście przejść całą rekrutację. Jeżeli to się zakończy pozytywnie, no to dostaje się przydział do danej jednostki. Ja przygotowywałam się do tych testów sprawnościowych. Udało mi się to zdać. Udało mi się przejść półroczny kurs na szkole policji. Pracuję już jedenaście lat. Zaczynałam w ruchu drogowym, a później po urodzeniu dziecka trafiłam do zespołu patrolowo-interwencyjnego, a obecnie pracuję w wydziale kryminalnym, referacie dochodzeniowo-śledczym.
PK: Poważnie to brzmi. Kariera taka, jaką sobie wyobrażałaś, czy trochę przypadku w tym wszystkim było?
AZ: Myślę, że trochę przypadków, doświadczenia i pewnych zmian, które gdzieś tam z biegiem czasu trzeba wprowadzić do swojego życia. Bo, jeżeli człowiek gdzieś jest za długo w jednym miejscu i się w nim zasiedzi, to tak jakby może troszkę się uwstecznia. A trzeba iść do przodu i się rozwijać. I myślę, że taka zmiana co kilka lat jest nam potrzebna.
PK: Ty taka mądra byłaś od zawsze. [śmiech] Czy to też przyszło z czasem takie doświadczenie życiowe?
AZ: Nie, to wszystko przychodzi z czasem. Wiadomo, trzeba troszkę popracować, zobaczyć jak to jest, bo to nie jest tak, jak oglądamy w telewizji, tak? Że, policjanci są od wszystkiego i w ogóle odpalamy komputer, coś tam wbijamy i baza danych szuka nam potencjalnego sprawcy. No nie, nie, nie, to tak nie działa. I właśnie dużo osób myśli, że, że to tak jest jak na filmach gdzieś tam kryminalne zagadki Nowego Jorku, że my wszystko wiemy. No to, to nie jest takie, takie proste. Naprawdę trzeba czasami w danej sprawie bardzo dużo uruchomić gdzieś tam sznurków i powiązać to wszystko, żeby dojść do tego, jak naprawdę było.
PK: Co ci najbardziej pomaga w tej pracy? Bo mówisz o doświadczeniu. Mówisz o tym, że to przychodzi z czasem, ale myślę sobie, że no trafić do takiego miejsca, które też wymaga bardzo dużo z jednej strony siły, ale z drugiej też takiej umiejętności chyba nie brania do siebie wielu rzeczy, bo myślę, że widzisz w pracy te ciemniejsze oblicze ludzkiej natury. Co trzeba mieć, bo też rozmawiamy o tym w kontekście młodych kobiet, które być może będą chciały albo chcą być policjantkami. Co, z czym trzeba zdawać sobie sprawę, że będziesz się mierzyć, a z drugiej strony, jakie cechy pomagają w tym, żeby przetrwać po prostu i, i dobrze sobie radzić?
AZ: Myślę, że w tym zawodzie to po prostu trzeba mieć silną psychikę, umieć rozgraniczyć pracę od życia codziennego, osobistego i prywatnego. Oczywiście jestem za tym, żeby gdzieś tam się angażować, bo policjantem jest się dwadzieścia cztery godziny na dobę, a nie tylko przez te osiem godzin służby. Co pomaga? Czy trzeba być odważnym? No bo właśnie ta odwaga gdzieś tam zawsze jest brana pod uwagę, bo policjant musi być odważny. Odwaga. No właśnie, czym jest odwaga? [śmiech] To jest takie ciężkie do sformułowania i do zdefiniowania. Ja myślę, że strach w naszym życiu, w każdym życiu jest naturalnym procesem i nie ma osoby, która się niczego nie boi. Okej, jak tam gdzieś ktoś jest pod wpływem alkoholu czy środków odurzających, dobra, załacza się nieśmiertelność. Okej. Ale nie, nasza psychika jest tak skonstruowana, że ten strach jest taki naturalny. Trzeba nauczyć się sobie z nim radzić i właśnie opanować te emocje. Ja często działałam w takich sytuacjach, gdzie ten stres był i właśnie najważniejsze jest to, żeby opanować ten stres i myśleć racjonalnie. Nie dać się ponieść emocjom, nie robić niczego w pośpiechu, w panice, bo panica, panika jest bardzo złym doradcą. Wiadomo, czasami trzeba podjąć szybko decyzję i trzeba to zrobić tak szybko, żeby się zastanowić też w tym wszystkim, jakie będą z tego konsekwencje. Albo znaleźć szybko inne rozwiązanie, które będzie lepsze dla wszystkich.
PK: Czy ta twoja, zastanawiam się, czy ta twoja postura takiej drobnej kobiety, która na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie kruchej, pomaga w tym zawodzie? Bo myślisz, że właśnie troszkę bierzesz pod włos tych wszystkich, którzy spodziewają się jakichś wielkich facetów, którzy do nich przyjdą. Bo zastanawiam się, czy to jest taki twój ukryty atut, też taki As w rękawie, że przychodzi taka drobna blondynka, a ta siła dopiero pokazuje się później, która w tobie drzemie.
AZ: No wydaje mi się, że tak. Czasami to pomaga, aczkolwiek miałam też takie sytuacje, że no jadąc na interwencję domową albo inną, gdzieś tam, gdzie wiadomo, jest jakaś agresja, no to nie za bardzo ktoś sobie coś ze mnie robił, tak? No to wchodzi taka niska policjantka. A tam co ona mi może zrobić? Ale też trzeba powiedzieć o tym, że policjanci nie załatwiają interwencji przemocą czy tam siłą fizyczną. Oczywiście siła fizyczna jest wykorzystywana jako środek przymusu bezpośredniego, ustanowiona w ustawie, której można użyć. Ale przede wszystkim uważam rozmowa, prawidłowa rozmowa, rozwiązanie konfliktu tą rozmową, a nie agresją i przemocą. Więc gdzieś tam to doświadczenie i tyle lat pracy też pomaga w tym, że czasami lepiej jest to załatwić słowem niż gdzieś tam później kulać się z delikwentem po podłodze i, nie daj Boże, mieć jakieś tam kontuzje czy inne urazy, które mogą się wydarzyć. No, no są środki przymusu bezpośredniego, możemy je wykorzystywać. Są kajdanki, jest gaz, jest tonfa wielofunkcyjna. W ostateczności jest oczywiście broń palna, której na szczęście nigdy nie musiałam używać i nigdy bym nie chciała. Ale miałam takie sytuacje, w których musiałam dwa razy już przeładować ją i na szczęście tylko na tym się skończyło.
PK: To już dało sygnał jasny, że może się zabawa skończyć.
AZ: Mhm.
PK: Ta twoja druga działka, że tak powiem, czyli trójbój i to wszystko, co robisz, to był wynik tego, że właśnie chciałaś mieć inny argument i się czuć pewniej jako policjantka? Czy wyszło to zupełnie przez przypadek?
AZ: To wyszło od mojego obecnego męża. Kiedy się zaczęliśmy spotykać, to on już wiele lat trenował trójbój siłowy. Już miał gdzieś tam za sobą zawody międzynarodowe w tej dyscyplinie i jakby on wciągnął mnie do tego. Ja pamiętam, kiedy mi powiedział gdzieś tam na pierwszych spotkaniach, żebym przygotowywała sobie rzeczy i pójdziemy razem na siłownię, to ja mu powiedziałam: "No przestań, przecież ja nie będę podnosić tych ciężarów. No to w ogóle nie ma opcji. Gdzieś tam bieganie okej, jakieś takie rekreacyjne sporty". Ano wydarzyło się tak, że, że w tej chwili jestem medalistką mistrzostw Polski w trójboju siłowym w wyciskaniu leżąc. W ubiegłym roku zajęłam czwarte miejsce na mistrzostwach świata w wyciskaniu leżąc, czwarte miejsce na mistrzostwach Europy i za miesiąc zapraszam wszystkich zresztą na mistrzostwa świata, które odbędą się w Polsce, w Warszawie i tam też wystartuję.
PK: To ile wyciskasz? [śmiech]
AZ: W kategorii czterdzieści siedem kilo, w której startuję rekord życiowy w wyciskaniu na ławeczce klasy czy w wyciskaniu klasycznym mam siedemdziesiąt kilo i jeszcze jest wyciskanie sprzętowe, czyli w takich specjalistycznych koszulach i w tym mój rekord życiowy to dziewięćdziesiąt dwa i pół kilo.
PK: Trudno mi to sobie wyobrazić, ale wyobrażam też sobie, że to pomaga zrzucić pewien ciężar psychiczny z kolei. Podnoszenie ciężarów fizycznych to jest-
AZ: Tak, na pewno.
PK: Taka równowaga, która ci pozwala funkcjonować.
AZ: Ja w tej chwili na siłowni trenuję cztery razy w tygodniu. Są to treningi około dwu, trzygodzinne. Wiadomo, wtedy nie wyłącza się psychiki, bo trzeba też myśleć o tym, że te ciężary trzeba podnieść. To jednak psychika ma tam duże znaczenie, ale jest to jakaś taka odskocznia, która pomaga się wyłączyć od tego, co tam w pracy i zajmuję się tylko treningiem i na pewno, na pewno to pomaga. I polecam każdemu, żeby gdzieś tam w tą aktywność fizyczną czy jakąkolwiek inną gdzieś można było odreagować.
PK: Myślę, że to się staje coraz bardziej popularne, że zaczynamy dostrzegać to, że mamy też ciała. W związku z tym one muszą równie dobrze funkcjonować i nieść nas przez kawałek życia. Często jest tak, że to faktycznie jak raz się człowiek zacznie z czymś takim właśnie siłowym, biegowym obojętnie zajmować, to, to już trudno przestać. Ale to jest, myślę, taka aktywność, która szczególnie w trudnych momentach pomaga, prawda? Bo ty masz wyzwań sporo. Również masz wyzwanie związane ze swoim synkiem, który... Opowiedz o tym wyzwaniu w twoim życiu.
AZ: Tak, mam pięcio i półletniego synka, który urodził się z wadą wrodzoną rozszczepu kręgosłupa. No, to był taki ciężki moment ciąży, kiedy się dowiedzieliśmy o tym, że nasze dziecko, dwóch sportowców, którzy dbają o siebie, gdzieś tam są aktywni, prowadzą w miarę zdrowy tryb życia. W sumie ja wychodziłam z takiego założenia, że nie dopuszczałam do siebie tej myśli, że komuś takiemu jak mnie może się to przytrafić, tak? No przecież nie palę, nie piję, dbam o siebie. Aktywność fizyczna. Więc dlaczego? Dlaczego nasze dziecko miałoby się urodzić z jakąś wadą czy chore? A niestety albo stety tak się stało. Myślę, że nie bez powodu jakoś los zesłał na naszą drogę naszego synka, bo patrząc na to wszystko w mojej pracy, często się zastanawiam, co by było, gdyby takie dziecko znalazło się w takiej rodzinie dysfunkcyjnej. Czy ono by miało takie wsparcie, zapewnioną fizjoterapię i inne terapie rozwoju, czy po prostu byłoby przykute do łóżka albo spędzało czas w jakimś domu opieki społecznej? Nasz synek w tej chwili jeździ na wózku inwalidzkim, ma swój własny wózek inwalidzki, aktywny, dziecięcy, na którym się sam porusza i też przygotowujemy go do tego, żeby był jak najbardziej samodzielny. No jest to wyzwanie, nie powiem, że nie, ale myślę, że no nie bez powodu trafiło to na nas, bo raczej z mężem mamy na tyle siły i jakoś to sobie tam poukładaliśmy, że to wszystko gra. I nasz synek oprócz tego, że ma niesprawne nogi, no to reszta-
PK: Wszystko inne ma sprawne.
AZ: Reszta działa bez zarzutu. Jest bardzo uśmiechniętym dzieckiem, wesołym. Nawet bym powiedziała, że jest to taki “As” i gdzieś tam z biegiem czasu no może dać popalić. [śmiech]
PK: Na pewno da. Myślę, że każdy chłopiec w końcu się odpala. Ale mam też takie pytanie. Wspomniałaś trochę o tym. Mnie to niezwykle... To jest trudny kawałek. Myślę też dla kobiety policjantki. Wspominałaś o przemocy domowej i o tym, co oglądasz. Te statystyki polskie nie są zbyt ciekawe, jeśli chodzi o przemoc domową. Kobiety często i pewnie masz też okazję je spotykać, tkwią w związkach, które, które takie są i nie potrafią się z nich uwolnić. Masz takie poczucie, że jakoś inaczej powinniśmy rozmawiać z kobietami o tym, jak funkcjonować w życiu? Że to nie jest do końca tak, że to one są sprawcze i to one mają w Polsce szansę na decydowanie o sobie, tylko dzieje się coś niedobrego, co sprawia, że właśnie w takich związkach tkwią. Pytam Cię jako osoby doświadczonej, widzącej takie sytuacje bardzo często i myślę, że to jest też dla kobiety trudne widzieć inne kobiety w tak ciężkich sytuacjach.
AZ: Znaczy ja mam taki charakter, można to powiedzieć, twardej osoby i kobiety, i nigdy w życiu nie pozwoliłabym sobie na to, żeby mężczyzna w jakikolwiek sposób źle mnie traktował. Myślę, że to jest uzależnione też od tego, że kobiety nie są samodzielne, są uzależnione od mężów czy tam partnerów i-
PK: Finansowo również.
AZ: Finansowo, ale nie tylko. I wychodzą z takiego założenia, że nie mogę odejść, bo sobie nie poradzę, bo gdzieś tam mam dwójkę dzieci, jedno dziecko, trójkę dzieci. Trzeba też wspomnieć o tym, że są specjalne instytucje, które pomagają kobietom, które są ofiarą przemocy. I to nie jest tak, że taka kobieta zostanie sama sobie, tylko wiele z nich boi się prosić o tą pomoc, bo jest im wstyd gdzieś tam przed rodziną, bo boją się właśnie reakcji tego mężczyzny. Ważne właśnie, żeby kobieta wiedziała, że mimo tego, że ona odetnie się od tego mężczyzny, to i tak sobie poradzi. Jest naprawdę mnóstwo miejsc pracy, gdzie można to ogarnąć. Kobieta może iść do pracy. Są żłobki, przedszkola, są ośrodki interwencji kryzysowej, powiatowe centra pomocy społecznej, pomocy rodzinie, gdzie naprawdę można poprosić o tą pomoc i zorganizować to tak, żeby, żeby grało. Wydaje mi się, że no tutaj w tym temacie można by było się poszerzyć, żeby dać właśnie tym kobietom do zrozumienia, że są samowystarczalne, że sobie poradzą i że nie potrzebują do tego mężczyzny oprawcy, który gdzieś tam będzie się nad nią wytrząsał czy nad dziećmi i będzie jej powtarzał, że ty jesteś do niczego, ty się do niczego nie nadajesz i beze mnie sobie nie poradzisz. No takie związki nie przetrwają na pewno i gdzieś tam po jakimś czasie niestety może dojść do tragedii, która będzie już nieodwracalna. I wtedy wszyscy sobie zadają pytanie, dlaczego nikt z tym wcześniej nie zrobił. Ale w wielu sytuacjach jest tak, że po prostu naprawdę tego nie widać, że te kobiety nie mówią o tym.
PK: Ukrywają to.
AZ: Ukrywają to, bo właśnie jest im wstyd, bo się boją. No i właśnie trzeba im dać do zrozumienia, że nawet jeżeli odejdą, to nie zostaną same.
PK: Czy młode adeptki policjantki są przygotowane na takie sytuacje, myślisz? Bo jestem ciekawa, co możemy powiedzieć dziewczynom, które myślą o takiej karierze. Chciałabym zostać policjantką, bo ty miałaś taką drogę właśnie od drogówki dalej. To jest dobra droga, myślisz? Żeby na początku spotkać się z czymś innym, a dopiero potem z biegiem doświadczenia wchodzić już w takie trudne sytuacje?
AZ: Tak. Myślę, że potrzebne jest to, żeby każdy policjant zaczynający służbę w tej formacji, najpierw spotkał się z taką codzienną rzeczywistością, codziennymi interwencjami, żeby nauczył się je rozwiązywać, wiedział, jak to wszystko gra, a dopiero później gdzieś tam okej, wydział kryminalny czy inne wydziały. Bo ja w tej chwili prowadzę mnóstwo spraw dotyczących właśnie znęcania się psychicznego i fizycznego osób wspólnie zamieszkujących albo niezamieszkujących. I myślę, że to, że wcześniej gdzieś tam byłam w tych domach, na tych interwencjach i wiedziałam, jak to wszystko wygląda, że tam niejednokrotnie są libacje alkoholowe, są narkotyki, są zaniedbane dzieci. Miałam też taką sytuację, w której razem z koleżanką w patrolu musiałyśmy interwencyjnie z ośrodkiem interwencji kryzysowej odbierać ośmiomiesięcznego malucha. No bo po prostu w domu już wydarzyło się za dużo. I to była chyba jedna jedyna taka sytuacja, po której wróciłam do domu i się rozpłakałam. Bo ten dzieciaczek naprawdę był taki fajny, uśmiechnięty. Ja nie twierdzę, że ci rodzice źle się nim zajmowali, tylko po prostu był tam alkohol. Było może trochę zaniedbanie psychiczne ze strony tej matki, która też sporo przeszła po porodzie i jakby nie otrzymała tej pomocy psychologa czy psychiatry, żeby gdzieś tam ją podbudować i popłynęła razem z tym partnerem po prostu w ten alkohol. Wiem, że to dziecko nadal znajduje się gdzieś tam w rodzinie zastępczej i raczej już nie wróci do tych rodziców. Kiedy jestem w tym wydziale kryminalnym, prowadzę takie sprawy, no to nie jestem tam w domu. Dostaję po prostu zawiadomienie na papierze i czytam to i jakby muszę jakoś sobie wyobrazić to, co tam się mogło dziać z tego opisu, z zawiadomienia i, i z zeznań świadków czy rozpytań. I teraz podjąć decyzję, czy rzeczywiście jest ofiarą przemocy, czy może to jest troszkę bardziej przez nią albo przez niego naciągane, czy może to jest konflikt obopólny, że oni po prostu nie potrafią się dogadać i jeden drugiemu próbuje zrobić na złość. I myślę tak, że, że, że na pewno trzeba by było zacząć od tych interwencji, właśnie od tego zespołu patrolowo-interwencyjnego, żeby troszkę pojeździć, zobaczyć jak jest i z czym to się je.
PK: Jak sama zostałaś mamą, zmienia się ten ogląd sytuacji?
AZ: Zmienia się w ten sposób, że może kiedyś byłam taka bardziej porywcza. Teraz jednak wiem i gdzieś tam dbam o siebie, żeby mi się nic nie stało, bo wiem, że każdy gdzieś tam uraz czy wypadek w pracy wyłącza mnie jakoś z tej opieki nad dzieckiem. A no nie ukrywam, że muszę być w stu procentach mobilna ze względu na to, że gdzieś tam jest rehabilitacja synka, jakieś zajęcia, baseny. Trzeba go dowozić, przedszkole, integracja sensoryczna, hipoterapia. No i trzeba go też przenosić, tak? No bo z wózka gdzieś tam, gdzieś tam. Więc nie mogę sobie pozwolić też na to, żeby gdzieś tam porywczo szarpać się podczas interwencji. No już teraz tak nie jeżdżę na interwencje, ale też miałam taką sytuację, kiedy mieliśmy pościg. W ubiegłym roku to było. Taki dosyć poważny, gdzie kierujący samochodem nie zatrzymywał się i taranował radiowozy. I jechałam po prostu na czołówkę z nim i wiedziałam, że on się nie zatrzyma. Wiedziałam, że on się nie zatrzyma i powiedziałam do mojego współpatrolowca, żeby po prostu odpinał pasy. Zatrzymałam radiowóz jakby w poprzek drogi, stosując taki jakby środek przymusu bezpośredniego w postaci radiowozu. Po prostu mając gdzieś tam nadzieję, że zobaczy ten radiowóz na drodze i się zatrzyma albo koniec końców w niego uderzy i zakończy się ten cały pościg. I po prostu odpięliśmy pasy. Zatrzymałam ten radiowóz i wyskoczyliśmy do rowu. I później, analizując sobie tą sytuację tak sekunda po sekundzie, co się mogło stać, to sobie pomyślałam: "No kurczę, no przecież gdyby on uderzył w ten radiowóz, ja siedziałam w tym rowie i ten radiowóz by spadł na mnie, tak? Gdzieś tam zepchnięty przez niego. No to mogłoby mnie już nie być albo mojego partnera, nie?" I to właśnie są takie sytuacje, gdzie no później się analizuje, ale w trakcie tej, tych sytuacji nie ma na to czasu. To wszystko dzieje się tak szybko, że ma się milion myśli w głowie i trzeba podjąć tą słuszną decyzję, nie? Która będzie no niekoniecznie może bezpieczna, ale dobra i dla mnie, i też dla mojego partnera, no i dla reszty, nie?
PK: Słuchasz się intuicji wtedy, jak nie ma czasu? Bo intuicja mówi się, że to jest mieszanka doświadczenia i tego, jak działaliśmy w innych sytuacjach. I nam ten mózg, który nawet jest nieuświadomiona, ta, ta podświadomość czy niekalkulowana myśl pojawia się nagle w głowie i czujemy okej, to zrobię to tak. Masz takie momenty, że ta intuicja właśnie ci pomaga w tej pracy?
AZ: Tak, słucha się intuicji i przypominają się sytuacje i zdarzenia gdzieś tam z przeszłości podobne. I właśnie analizuję sobie, co bym zrobiła wtedy i co zrobić teraz. Ale też z tyłu głowy ma się przepisy, które jakby gdzieś tam nad nami wiszą i analizuje się to w ten sposób, że co będzie, jak zrobię tak. Czy zrobię to zgodnie z przepisami, czy później, gdzieś tam w momencie jakiegoś postępowania ktoś wytknie mi, że coś zrobiłam nie tak, jak powinno być. Aczkolwiek wychodzę z założenia, że ja jako policjant jestem ważna w tej całej sytuacji i to moje bezpieczeństwo jest najważniejsze. I nawet gdybym miała podjąć jakąś pochopną decyzję, która nie do końca byłaby zgodna z przepisami, to moje życie i zdrowie jest najważniejsze. Ja mam rodzinę, mam dla kogo żyć, mam dziecko do wychowania i nawet jeżeli trzeba by było podjąć taką decyzję czy albo ja, albo ktoś inny, no to byłabym to ja.
PK: Trudny zawód wybrałaś i trudna jest twoja ścieżka życiowa. Niełatwa.
AZ: Niełatwa. Ale no kto z nas ma łatwo? No nikt nie ma łatwo, tak? Gdzieś tam okej, ktoś może powiedzieć: "Ale ty masz ciężko". No dobrze, ale inni ludzie też mają problemy mniejsze lub większe i każdy je odbiera inaczej, tak? Dla kogoś błahy problem może być, a dla innej osoby może być to taki problem, z którym sobie psychicznie nie poradzi. I właśnie znowu wracamy tutaj do tej psychiki. Dlaczego jest tyle depresji? Dlaczego jest tyle właśnie chorób psychicznych? No bo nie radzimy sobie, nie radzimy, nie radzimy sobie z natłokiem tych obowiązków, tego wszystkiego, co się dzieje. Pogoni gdzieś tam za karierą, za pieniędzmi, za obowiązkami. A trzeba właśnie znaleźć sobie takie ujście. Może gdzieś tam ta siłownia, niekoniecznie siłownia, basen, jakaś inna aktywność fizyczna. Zadbajmy też o siebie, bo no to my jesteśmy najważniejsi. Nasza głowa jest najważniejsza. Jeżeli nasza głowa przestanie pracować, to całe ciało przestanie pracować.
PK: To jest piękne zdanie, szczególnie w kontekście kobiet, które często siebie stawiają na samym końcu, bo wszyscy inni po drodze są najważniejsi. A ja? Dobra, tam.
AZ: Tak.
PK: Często pracuję z kobietami i pytam je: „A o czym wy marzycie? Co byście chciały?" I one nie potrafią sobie przypomnieć, jakie miały marzenia, zanim zostały mamami, żonami, co robiły i co sprawiało im przyjemność, co lubiły robić. I to myślę, że jest też bardzo ważne w kontekście też tego właśnie, żeby kobiety czuły, że mogą zmienić swoje życie, ale też, że mogą siebie stawiać na tym najważniejszym miejscu, bo wtedy no też właśnie to, co powiedziałaś, jest istotne. Mam dla kogo żyć, jestem ważna, muszę wychować dziecko.
AZ: No dokładnie. I też fajnie, że poruszamy ten temat. Kiedyś usłyszałam takie fajne słowa od fizjoterapeutki naszego synka, która jeszcze przed moim powrotem do pracy, po zakończeniu urlopu macierzyńskiego zapytała mnie, czy, czy będę wracać do pracy. Mówię no tak, że raczej tak. Ona mówi bardzo dobrze. Nie możemy my jako kobiety, gdzieś tam mamy nawet dzieci z niepełnosprawnością, zamykać się w domu, bo dlaczego my mamy poświęcać właśnie swoje życie, swoje gdzieś tam marzenia o karierze? Dlatego, że mamy dzieci, jesteśmy mamami, przecież razem wychowujemy dzieci, można się podzielić obowiązkami. I jak najbardziej my tutaj z mężem dzielimy się tymi obowiązkami i mamy czas na to, żeby nawet razem trenować, bo mój mąż jest moim trenerem, więc gdzieś tam musimy razem spotykać się na siłowni. Ale właśnie zmierzam do tego, że gdybym ja nie pracowała i tylko była zamknięta w domu z dzieckiem, okej, tylko obiad, gdzieś tam obowiązki, sprzątanie, pranie, dziecko do szkoły, do przedszkola, tu zajęcia, to ile ja bym wytrzymała ze swoją głową? Gdzie nie mogę realizować się zawodowo. Ile ja bym tego wytrzymała? Okej, może by to było z pięć, dziesięć lat, ale później przyjdzie taki, taki czas, gdzie jakaś po prostu właśnie choroba psychiczna tak strasznie mnie dopadnie, że ciężko będzie mi z tego wyjść. My nie musimy rezygnować z tego. Po prostu czasy się tak zmieniają, że naprawdę są żłobki, są przedszkola i można to w ten sposób poukładać, że każdy będzie miał czas na siebie. Dlatego jeżeli ja słyszę, że jak ty masz na to wszystko czas? Kwestia organizacji, tak? Kiedyś nawet usłyszałam coś takiego, że o, że ja się nie zajmuję dzieckiem, bo spędzam czas na siłowni. No okej, dobra, spędzam czas na siłowni, zajmuję się dzieckiem, ale ktoś inny w tym czasie, kiedy ja spędzam czas na siłowni, leży na kanapie przed telewizorem, tak? No więc co trzeba wybrać? No co dla siebie robić? Czy to leżenie na kanapie, czy może ta aktywność fizyczna? Ja nie uważam, w ogóle nie uważam, że zaniedbuję swoje dziecko. Myślę, że po prostu jest to wszystko tak dograne na ostatni guzik. I tutaj też muszę wspomnieć o mojej mamie i siostrze, którzy, które też nam bardzo pomagają przy wychowaniu Piotrusia i, i przez to, że właśnie one nam pomagają, mamy gdzieś tam czas, żeby też zrobić coś dla siebie. Ale no, każdy musi mieć dla siebie czas, jakąś odskocznię, no bo to jest ważne. No nie możemy tylko żyć wiecznie obowiązkami w pogoni za pieniędzmi, bo trzeba zapłacić rachunki, bo kredyty. Okej, pieniądze przychodzą, odchodzą, a jeżeli nasza psychika naprawdę ucierpi na tym, to mogą być skutki nieodwracalne.
PK: Wspaniale się Ciebie słucha, aż mnie w gardle zaschło z wrażenia. Dlatego, że mam wrażenie, a nawet wiem, że wiele kobiet stawia się w takiej sytuacji muszę się poświęcić na rzecz rodziny, domu i tak dalej, i tak dalej. Nie myślą o sobie, bo też są tak wychowywane często, że taki model już wyrasta, w takim modelu wyrastały, nie myślą o sobie i to myślę, że jest też bardzo poważny problem. Widzę, jeżdżę po małych miejscowościach, po wsiach i tam jest trudniej z tym, aby te kobiety czuły, że mogą robić różne rzeczy dla siebie, a nie ciągle dla innych. I twój głos w tym jest bardzo, bardzo istotny i ważny. Bo tak jak powiedziałaś, zgadzam się z tym w tysiącu procentach. Czy my jesteśmy dla siebie ważne? To zależy tylko dla nas, od nas, że to jest ta granica, którą stawiamy i nie pozwalamy innym w nią ingerować, ponieważ to jest ten obszar, w którym my rośniemy. Jeżeli kobiety nie mają do tego możliwości, nie mają na to czasu, nie mają dla siebie czasu, to potem wszystko wygląda kiepsko, a ich zdrowie widziałam to wielokrotnie sypie się nie tylko psychiczne, ale i fizyczne. Natomiast no to przekonanie, że Ty jesteś dobrą mamą. To jest też coś, co myślę sobie nawzajem często kobiety robią, że zamiast się wspierać w tych trudnych momentach i wspierać siebie właśnie, bo wychowujesz dziecko z niepełnosprawnością albo masz trójkę dzieci, albo dwójkę, to często sobie dokładamy. ,,Ja to miałam czwórkę i sobie dałam radę”, że nie ma często takiej też empatii kobiety w stosunku do drugiej kobiety. To się pewnie zmienia, ale mam takie poczucie, że właśnie takie teksty najczęściej słyszymy od kobiet. Te, o których ty wspomniałaś, że no co jest z twoim dzieckiem, to kto się nim opiekuje? Twojego męża zakładam, że nikt go takie rzeczy po prostu nie pyta.
AZ: No to nie. I to właśnie powinno się zmienić. Bo jeżeli okej, nie robiłabym czegoś dla siebie, nie rozwijała się, to jakim ja jestem motywatorem dla mojego dziecka? Co on będzie widział? Okej, tata gdzieś tam rozwija się zawodowo, dba o siebie, siłownia, dieta i tak dalej. A mama taka zaniedbana ciągle to pranie, gotowanie, sprzątanie, mycie okien zawozi mnie to tu, to tam. No nie no, czasy się tak zmieniły, że naprawdę jest dostępność tego wszystkiego i my możemy pokazać swoim dzieciom, że nie trzeba być takim jakimś otyłym człowiekiem, tak-
PK: Bez pasji.
AZ: siedzącym przed telewizorem, bez pasji. Przede wszystkim aktywność fizyczna, bo z tym jak widać jest problem już u dzieci niestety z otyłością i z różnymi chorobami, które za tym idą. No pokażmy im, że to wszystko naprawdę można pogodzić i to właśnie bez siedzenia przed telewizorem, przed komputerem. Nie gry komputerowe, nie TikToki, nie YouTube’y, tylko właśnie gdzieś aktywność na świeżym powietrzu, czy nawet na tej siłowni, czy nawet jakieś inne gry i zabawy, tak? No, jeżeli my nie będziemy pokazywać swoim dzieciom tego, że tak można, no to taki wzorzec, jaki one będą widziały w swoim domu, to taki będą kontynuować i to będzie się powielać przez lata. I to widać właśnie w tych rodzinach dysfunkcyjnych. Okej, zdarza się, że gdzieś tam dzieciaki wyjdą na prostą, ale zazwyczaj jeżeli są problemy z dzieciakami, jest gdzieś tam dyskryminacja czy jakieś inne czyny zabronione właśnie wśród dzieciaków to zazwyczaj z takich rodzin, które my już znamy, bo wielokrotnie tam byliśmy i po prostu taki wzorzec widziały i taki kontynuują.
PK: Idźmy za swoimi marzeniami, nie poddawajmy się, dbajmy o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Dziękuję Ci bardzo za Twoją opowieść o życiu zawodowym i prywatnym i za Twoją siłę, którą słychać mam wrażenie bardzo, bardzo, także przed mikrofon. Dziękuję. Agnieszka Zimmermann była moją gościnią.
AZ: Dziękuję serdecznie. Dziękuję.